|
|
|
Osiągnięto dzienny limit pobrań.
Aby kontynuować, potwierdź, że nie jesteś botem.
Po poprawnej weryfikacji pobieranie rozpocznie się automatycznie,
a to okno możesz zamknąć.
ARTILLERY Made In Hell EP 2026 Mighty Music 24bit 48khz DD |

Duration : 00:17:47
Scans : No
Container : FLAC
Rip type : tracks
Bit depth : 24-Bit - 48.0 kHz
Number of channels : 2.0
.::TRACKLIST::.
01. Made In Hell (4:46)
02. Ghost In The Machine (4:48)
03. Into The Universe (3:45)
04. The Almighty (Live) (4:28)
https://www.qobuz.com/au-en/album/made-in-hell-artillery/xs9ok9hvvr3z7

Duńczycy z Artillery po raz kolejny pokazują, że mimo ponad czterech dekad na scenie nadal potrafią grać thrash metal z pasją, techniczną precyzją i charakterystycznym europejskim feelingiem. „Made In Hell” nie jest pełnoprawnym albumem, lecz krótkim, niespełna osiemnastominutowym EP, ale materiał brzmi jak mocna deklaracja: Artillery wracają głodni, odświeżeni i nadal piekielnie groźni. Wydanie od Mighty Music w wersji 24bit/48kHz dodatkowo podkreśla nowoczesną, bardzo selektywną produkcję.
Już tytułowy „Made In Hell” uderza tym, za co fani kochają Artillery od czasów „By Inheritance” — chirurgicznie cięte riffy Michaela Stützera, dynamiczne zmiany tempa i melodie, które mimo agresji zostają w głowie na długo. Nowy wokalista Martin Steene wnosi do zespołu świeżą energię. Nie próbuje kopiować poprzedników; jego głos balansuje między klasycznym heavy metalowym śpiewem a ostrzejszą thrashową ekspresją, momentami przywołując ducha starego Annihilator czy nawet bardziej epickich odmian power metalu. To ryzykowny kierunek, ale tutaj działa zaskakująco dobrze.
„Ghost In The Machine” to z kolei numer bardziej melodyjny, lecz nadal bardzo ciężki. Świetnie wypadają tutaj gitarowe harmonie i rytmiczne przejścia perkusji Frederika Kjelstrupa Hansena. Kompozycja ma niemal futurystyczny klimat — chłodny, mechaniczny, ale jednocześnie przebojowy. Właśnie w takich momentach słychać, że Artillery nigdy nie byli zwykłą kopią Bay Area thrashu. Zawsze mieli własną tożsamość: bardziej techniczną, bardziej europejską i chwilami wręcz progresywną.
Prawdziwą gratką dla starych fanów jest nowa wersja „Into The Universe” z klasycznego Fear of Tomorrow. Utwór dostał nowoczesne brzmienie, ale nie utracił surowego speedmetalowego ducha połowy lat 80. To nie jest bezduszne odświeżenie pod streaming — słychać, że zespół naprawdę chciał pokazać, jak ten kawałek brzmi dziś, z nowym składem i współczesną produkcją. Finalnie dostajemy pomost między młodzieńczą agresją dawnego Artillery a dojrzałością obecnego wcielenia grupy.
Na zakończenie pojawia się koncertowe „The Almighty”, które przypomina, że Artillery nadal świetnie funkcjonują na żywo. Brzmienie jest surowe, dynamiczne i pozbawione studyjnej sterylności. Publiczność dodaje energii, a Steene udowadnia, że potrafi udźwignąć również starszy repertuar zespołu.
Największą zaletą „Made In Hell” jest jednak fakt, że brzmi jak naturalny krok naprzód, a nie desperacka próba odcinania kuponów od legendy. Artillery zachowali swoją techniczną ostrość, charakterystyczne riffowanie i thrashowy pazur, ale jednocześnie pozwolili sobie na więcej klasycznego heavy metalu i melodii. Produkcja 24bit/48kHz robi świetną robotę — bas jest czytelny, gitary mają odpowiednią ostrość, a całość nie jest przesadnie skompresowana, dzięki czemu materiał oddycha i ma dynamikę, której często brakuje współczesnym thrashowym wydawnictwom.
To może być tylko EP-ka, ale dla fanów klasycznego europejskiego thrash metalu jest to jeden z ciekawszych powrotów 2026 roku. Artillery nie próbują być modni ani „nowocześni na siłę”. Zamiast tego grają dokładnie to, co potrafią najlepiej — inteligentny, techniczny i cholernie chwytliwy thrash metal.
[ Pokaż/Ukryj ]
Podgląd zawartości dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
|
|
|
Podobne pliki |
|
|
|
Nie znaleziono podobnych tytułów!
|
|
Komentarze |
| Aby móc komentować musisz się zalogować
|
|
|