Nie jesteś zalogowany
Aby się zalogować [Kliknij Tutaj] lub skorzystaj z
formularza po lewej stronie w bloku TWOJE MENU
Aby założyć konto [Kliknij Tutaj]


★★★ Premiery ★★★
MENU

Kategorie

Weryfikacja pobierania

Osiągnięto dzienny limit pobrań. Aby kontynuować, potwierdź, że nie jesteś botem.

Po poprawnej weryfikacji pobieranie rozpocznie się automatycznie, a to okno możesz zamknąć.

Odpowiadasz na komentarz:
Lucifer - Lucifer V (2024)
Dodał: [Konto usunięte]
Data: 02-02-2025 14:08:27
Rozmiar: 111.68 MB
Seedów: 0
Peerów: 0
Kondycja:
Zaloguj się aby pobrać


Kategoria: Muzyka Zagraniczna
Zaakceptował: Nie wymagał akceptacji
[?] Pokazuje ile razy plik torrent był pobrany z naszego portalu Liczba pobrań: 137
[?] Pokazuje ilość komentarzy wystawionych na naszym portalu Liczba komentarzy: 0
Ostatnia aktualizacja: 02-02-2025 14:08:30

OPIS:



Dotychczasowe nagrania Lucifer skladaly sluchaczowi sporo obietnic, jednak zwykle na obietnicach sie konczylo. “V” byla zapowiadana jako szczytowe osiagniecie zespolu i ktos zlosliwy moglby pewnie zapytac, czy chodzi o nowe szczyty w sztuce marnowania potencjalu, ale bynajmniej – debiut w barwach Nuclear Blast jest zarazem pierwsza plyta Lucifer, ktora nie pozostawia po sobie uczucia niedosytu.

Przykra bylejakosc pierwszych plyt latwo wytlumaczyc zmianami skladu i koniecznoscia decydowania na juz, czy Lucifer ma byc prostoliniowa kontynuacja dziela The Oath, czy zupelnie osobnym zespolem. Padlo na to drugie, ale az do teraz ten zupelnie osobny zespol nie dorastal do zadania nagrania spojnej, rownej plyty, ktora uzasadnialaby caly towarzyszacy mu hajp. Ujmujac to inaczej, gdyby nie nazwiska Johanny Sadonis i Nicke Anderssona, nazwa Lucifer okupowalaby raczej dolne rejony plakatow promujacych Desertfesty tego swiata. “V” troche odwraca wspomniany trend, a jej sukces wcale nie bierze sie ze znalezienia tej mitycznej zespolowej tozsamosci, przynajmniej nie takiej rozumianej jako jeden skonkretyzowany pomysl na brzmienie. Lucifer – patrzac na personalia i caly zespolowy background–- praktycznie od zawsze mieli w zasiegu reki bezbolesna synteze doomu, stoneru i scandi rocka, ale dopiero tutaj ta synteza sie ziszcza. Co za tym idzie, w porownaniu z poprzedniczkami nowa plyta mniej usilnie stawia na kostiumowosc, sztampe i riffy z epoki, skupiajac sie glownie na chwytliwych piosenkach. Chyba nie trzeba dodawac, ze to zmiana na plus.

Jakby w poprzek tezie zawartej w poprzednim akapicie, “Fallen Angel” startuje zawadiackim riffem, ktory nie bylby nie na miejscu na “Death Penalty” Witchfinder General. Mimo to im dalej w las, tym mniej takich oczywistych skojarzen, a “V” jako calosc sytuuje sie gdzies na przecieciu estetyki “Infestissumam” Ghost i ostatniej plyty The Hellacopters. Gdzies w tle nadal pobrzmiewaja echa The Oath, ale nikt tu nie chce nagrywac na nowo “Witchcraft Destroys Minds…” ani udawac mlodej Jinx Dawson – ok, moze troche to drugie, ale wszelkie podobienstwa dzieja sie w sferze wizualnej i nie groza popadnieciem w schematy samej muzyce. Luxniejsze podejscie do formy wywarlo tez zbawienny wplyw na Sadonis, ktora wreszcie wychodzi poza occult rockowa klisze, bawi sie frazowaniem, ratuje od banalu nawet quasi-balladke “Slow Dance In A Crypt”, a w “Maculate Heart” – swiadomie badx nie – brzmi jak Andersson w “The Pressure’s On” z juz wspomnianej “Eyes of Oblivion”. I muzycznie, i wokalnie podejmowane sa tu proby, ktore na wczesniejszych plytach grupy nie mialyby prawa bytu. Zespol zegna sztywne ramy, w ktorych dotychczas funkcjonowal (albo lepiej – podchodzi do tych ram z wielkim dystansem), a jednoczesnie – paradoks – Lucifer sa dzisiaj po raz pierwszy w stu procentach na swoim.

Czy “V” faktycznie jest szczytowym osiagnieciem zespolu? Owszem, przy czym nie oszukujmy sie – poprzeczka nie byla zawieszona zbyt wysoko. Ze wzgledu na swoja urocza archaicznosc material najpewniej nie zawojuje koncoworocznych rankingow, co nie zmienia faktu, ze “V” to kopalnia hitow i plyta bez mielizn, a zarazem pierwsze nagranie Lucifer, ktore nie kaze zalowac, ze Nicke dla takiego przecietniactwa zrezygnowal z Imperial State Electric. Albo ze nie skupia sie wylacznie na The Hellacopters.
xrodlo opisu: https://zine.knockoutprod.net

.::TRACKLIST::.
01 – Fallen Angel
02 – At The Mortuary
03 – Riding Reaper
04 – Slow Dance In A Crypt
05 – A Coffin Has No Silver Lining
06 – Maculate Heart
07 – The Dead Don’t Speak
08 – Strange Sister
09 – Nothing Left To Lose But My Life


Johanna Platow Andersson Vocals
Nicke Andersson Platow Guitars, Drums, Bass, Keyboards, Percussion, Vocals (backing)
Martin Nordin Guitars
Linus Björklund Guitars
Harald Göthblad Bass

.:ANE TECHNICZNE::.
MP3-320kbps


POBRALES >>>> PODZIEKUJ!!!
^
^
^

DETALE TORRENTA: [ Pokaż/Ukryj ]

Podobne pliki
Nie znaleziono podobnych tytułów!

Komentarze
Aby móc komentować musisz się zalogować