Nie jesteś zalogowany
Aby się zalogować [Kliknij Tutaj] lub skorzystaj z
formularza po lewej stronie w bloku TWOJE MENU
Aby założyć konto [Kliknij Tutaj]


★★★ Premiery ★★★
MENU

Kategorie

Weryfikacja pobierania

Osiągnięto dzienny limit pobrań. Aby kontynuować, potwierdź, że nie jesteś botem.

Po poprawnej weryfikacji pobieranie rozpocznie się automatycznie, a to okno możesz zamknąć.

Odpowiadasz na komentarz:
CONTROL DENIED - THE FRAGILE ART OF EXISTENCE (1999/2020) [WMA] [FALLEN ANGEL]
Dodał: Fallen_Angel
Data: 26-05-2024 09:57:55
Rozmiar: 785.90 MB
Seedów: 0
Peerów: 0
Kondycja:
Zaloguj się aby pobrać


Kategoria: Muzyka Zagraniczna
Zaakceptował: Nie wymagał akceptacji
[?] Pokazuje ile razy plik torrent był pobrany z naszego portalu Liczba pobrań: 10
[?] Pokazuje ilość komentarzy wystawionych na naszym portalu Liczba komentarzy: 0
Ostatnia aktualizacja: 26-05-2024 09:57:58

OPIS:

...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI.



Kiedy w 1995 roku nabyłem album „Symbolic”, zespołu Death, zaraz po pierwszym odsłuchaniu go zacząłem mocno zastanawiać się jaki będzie następny stopień muzycznej ewolucji Chucka Schuldinera. Styl gry jego zespołu uległ na przestrzeni lat poważnym przemianom. Chuck zapraszał do współpracy w tworzeniu kolejnych albumów coraz to wartościowszych muzyków. Tacy artyści jak James Murphy, Paul Masvidal, Sean Reinert, Steve DiGiorgio czy Andy La Roque zapisali się złotymi zgłoskami w historii ciężkiego rocka. Sama muzyka Death z roku na rok stawała się mniej death metalowa. Z albumu na album Chuck przemycał do swoich kompozycji coraz więcej motywów wskazujących na skłonności do romansów z klasycznym heavy i rockiem progresywnym. Pomyślałem – „Ciekawe, kiedy Chuck pozwoli komuś zaśpiewać to, czego sam nie byłby w stanie zrealizować wokalnie? Ciekawe jak zabrzmiałby Symbolic gdyby zaśpiewał na nim wokalista typowo heavymetalowy?”
Cztery lata później, w 1999 roku świat obiegła wiadomość o wydaniu płyty nowego zespołu Chucka Schuldinera, nazwanego Control Denied. Wiedziony nadzieją na rewelacyjne doznania muzyczne obskoczyłem parokrotnie kilka częstochowskich sklepów z płytami i po którymś z kolei podejściu, ku mojej radości zakupiłem w ASSie z niecierpliwością oczekiwany „The Fragile Art Of Existence” .

Album zawiera osiem wspaniałych, dojrzałych kompozycji . Powalające brzmienie(Jim Morris przeszedł samego siebie przy nagrywaniu, mixach i masteringu), fantastyczne aranżacje i wyśmienita dyspozycja wokalno – instrumentalna muzyków biorących udział w sesji nagraniowej stanowią o sile tego albumu. Niesamowite wrażenie przy pierwszym odsłuchaniu wywarł na mnie moment, kiedy to zabrzmiały pierwsze słowa odśpiewane przez Tima Aymara. Przez moment uległem nawet złudzeniu, iż w sesji nagraniowej tego albumu wziął udział Bruce Dickinson z Iron Maiden. Mocny głos Tima o szerokiej skali i ciekawej barwie, jest jakby uzupełnieniem tego, czego mogło brakować w muzyce Death wszystkim sceptykom, którzy doceniali talent kompozytorski Schuldinera, natomiast nienawidzili jego maniery wokalnej. Doskonale brzmiące gitary Chucka Schuldinera i Shannona Hamma wbijają w fotel przytłaczającymi riffami takimi jak ten z intra „Breaking The Broken” , przyprawiają o szybsze bicie serca galopadą refrenu z „Expect The Unexpected” lub rodzierają uszy flażoletami solówek w „When The Link Becomes Missing”. Bywa też na liryczno – refleksyjną nutę (tytułowy utwór w którym najwyraźniej słychać Schuldinerowe fascynacje rockiem progresywnym). Niesamowite wrażenie wywiera praca sekcji rytmicznej w składzie Steve DiGiorgio – bas i Richard Christy – perkusja. DiGiorgio po mistrzowsku i z wielkim smakiem wypełnia harmonię dodając przy tym swoje fantastyczne, „firmowe” figuracje. Jego solowe potraktowanie instrumentu w najmniejszym stopniu nie rozbija spójności kompozycji. Co klasa to klasa. Majtki z głów przed mistrzem !! . Richard Christy jest bębniarzem, który solidnie wywiązał się z powierzonego mu zadania sprawiając, iż płyta brzmi głęboko i potężnie . Ja osobiście wolałbym aby kompozycje Chucka Schuldinera kreował Sean Reinert . On z pewnością swoimi artykulacyjnymi smaczkami dodałby więcej pikanterii tej muzyce. Ale co kto woli. Różne są gusty, a ja absolutnie nie zamierzam wysuwać tezy, iż gra Richarda Christy obniża wartość artystyczną albumu.
Sumując. Uważam album „The Fragile Art Of Existence” za dzieło genialne i godne oceny 10/10. Muzyka z tego krążka jest dla mnie kwintesencją czadu, a jednocześnie przykładem dobrego smaku. Doskonałość aranżacyjna, melodie na długo wbijające się w pamięć, głębia wyrazowa, wirtuozeria wykonawców.... Dość tego. 10 i basta !!

Rock Area


Control Denied często uważa się za kontynuację i ostatnie tchnienie Death. W założonym przez Chucka Schuldinera zespole, z wyjątkiem wokalisty Tima Aymara, wszyscy muzycy mają na koncie udział w przynajmniej jednej płycie Death, a jego progresywność przywodzi na myśl kierunek w jakim Mistrz podążał na swoim ostatnim albumie „The Sound Of Perseverance”. Do death metalu jednak tu daleko, więc i szyld został zmieniony. Uwieńczeniem nowego pomysłu na swoją twórczość była płyta „The Fragile Art Of Existence”. Jak się okazało jedyna i ostatnia dla Chucka w ogóle.

„The Fragile Art Of Existence” to płyta heavy metalowa, lecz jest to heavy metal uduchowiony i z szerokimi horyzontami rozległej instrumentalności. Ma w sobie wiele z progresywnego rocka i jest studnią bez dna jeśli chodzi o mieszaninę stylów, gatunków i przeróżnych muzycznych wariacji. Bez wątpienia jej motywem przewodnim jest, rozbudowana i pełna zmienności, wirtuozeria, która determinuje przebieg wszystkich kawałków. I tu chciałbym zacząć od gitary basowej ponieważ, grający na niej Steve DiGiorgio, wznosi się na niebotyczne wręcz pułapy. Jego gra jest zupełnie uwolniona od sztywnych rytmicznych ram i zapełnia tło ogromną ilością wysuwających się solowych popisów. Co i rusz wtrąca się ze swoimi zagrywkami, wykorzystując każdy moment, żeby wyłonić się i zaklekotać grubym dźwiękiem pośród teatru działań głównych aktorów tego przedstawienia. A tych do aktywności nie trzeba nawoływać. Każdy utwór jest misternie utkaną konstrukcją, pełną zwrotów, zmienności i burzliwości kotłujących się motywów. Obowiązkowe solówki są tu tylko częścią programu, a każdy numer kondensuje w sobie całe pokłady ekspresywnego i pogmatwanego grania.

Do tak skomplikowanej materii dostosowuje się wokalista, który ma wiele sposobów na dotrzymanie kroku. Od mrocznych i niskich rejestrów, przez szepty i deklamacje, do świetlistych śpiewów i power metalowych wyciągnięć. Jest tu wszystko co w danym momencie może być najbardziej efektownie i użyteczne. Potrafiono też uczynić z tego materiał nie tylko szlachetny, ale i o atrakcyjnej powierzchowności. Każdy numer ma swoje melodyjne i chwytliwe treści wokalne i każdy w pewnym momencie łechce i pozwala sobie jakąś dobrze znajomą kwestię zanucić. W ten sposób ciężko by tu było coś wyróżnić i to nie dlatego, że nie ma co wyróżnić, a dlatego, że wszystko na takie wyróżnienie zasługuje. Na upartego jednak na czele postawiłbym "Expect The Unexpected".

Niestety początek nowej drogi okazał się jej końcem. Kto wie co by było dalej? Czy Control Denied zająłby miejsce Death, czy utrzymałby raczej status pobocznego projektu? Sadząc po ogólnym kierunku w jakim szła końcowa twórczość Chucka możliwe jest to pierwsze rozwiązanie. Tego jednak już się nie dowiemy. Chuck Schuldiner zmarł 13 grudnia 2001 roku, w wieku 34 lat, na rzadką chorobę płuc. Życie nie jest sprawiedliwe.

Wujas



Tak się zastanawiam, czy jest sens pisać o kapeli tak sławnej, że znają ją wszyscy metale od przedszkola do Opola. Przecież dosłownie każdy wie, że ta rozpoznawana na całym świecie formacja, była pomysłem niejakiego pana Chucka z dość znanej kapeli Death (choć nie tak znanej jak Mantas) z miejscowości Tampa na Florydzie. Jasnym jest także, że powszechnie kojarzony Control Denied, był w pewnym sensie rozwinięciem wspomnianej wyżej, toteż oczywistym jest, że skład stanowili w większości muzycy, którzy w różnym czasie byli zaangażowani w ów lokalny projekt, a byli (i nadal są), mimo wszystko, fenomenalnymi instrumentalistami, jak np. Steve DiGiorgio zajmujący się obsługą basu, a udzielający się wcześniej także w Funeral, niejaki Richard Christy — perkusista — znany także z Public Assassin, czy wioślarz Shannon Hamm grający niegdyś w Metalstorm. Nie jest oczywiście zaskoczeniem, a już na pewno nie dla prawdziwych znawców, obecność wokalisty Tima Aymara. Powszechnie bowiem wiadomo, że progresywne zapędy i dążenia słyszalne na ostatnich albumach Death, które zaowocowały powstaniem opisywanego dzisiaj albumu i które znalazły tutaj swój najlepszy wyraz, rozszerzono właśnie o jego powerowe zaśpiewy. Nie sądzę, by była potrzeba, jakoś dokładniej opisywać powstałą z tego połączenia pasjonującą fuzję nieskazitelnej techniki instrumentalnej (co, w końcu, nie może dziwić przy takim składzie) z zaangażowanymi i dojrzałymi wokalizami – to przecież oczywiste. Każdy przecież słyszał to na własne uszy i doskonale wie, jak zajebista jest to muzyka. Nie każdy jednak wie, że za tymi wszystkimi cudami stał przede wszystkim pan Chuck. Aż niewiarygodne się wydaje, że z pana Chucka był taki muzyczny i kompozytorski geniusz i wizjoner, a w dodatku, co dziwi nie mniej, doskonały instrumentalista. Choć, z drugiej strony, w Control Denied nie mógł się znaleźć byle kto.

deaf



When I first got a hold of this record, I didn't like it at all. I'm not a big progressive power metal fan, but over time it just made sense. With Chuck during his final years progressing so far with the the songwriting and lyrics, I was hoping for something closer to sounding like Death, but the thing is I expected the unexpected. The riffs and leads are so Chuck totally. You can feel the vibe from him, it's apparent.

We have really slow-paced songs with bar chords galore, a little bit faster guitars on some songs, and the groove really kicks butt. Such atmosphere...awe-inspiring. This time around Chuck is no longer in the vocal department. Tim Aymar took over as Chuck's goal was to put out something totally progressive like Death was, just with a different voice. Tim really sings with vigor and diversity. There's some screaming, but all of the vocals represent the music precisely.

There are a lot of atmospheric effects on this album that augment the whole of Control Denied's release here. The guitars always change around slow tempos and faster tempos, but are totally Chuck. There are acoustic pieces as well. The tempo changes are all over the place. It's a mild metal album with Chuck's solos dominating. Shannon Hamm puts out some good lead work as well, but you could totally tell what was Chuck's.

The lyrics are mainly focused on humanity and society, perfect topics to fit the music. This album has the most progressive power metal that I've ever heard. Rhythm guitars that just dominate with such variety, but the whole album fits together. Some tempos are faster than others and are pretty much all over the place. It reminds me of old Opeth, just not as heavy. The tempos change much like them, though.

I'd say that the strongest elements here would be the music, the vibe, the vocals, and production's sound and quality. Everything here just lets the metal flow. It's a total chill mood release, something to definitely check out if you're a progressive power metal fan. I haven't heard many bands that reflect this genre. It seems like it's pretty much extinct, but I could be wrong. Just to my knowledge, Chuck put together a perfect record with music that's so original and lyrics that fit so well with the music.

If you like power metal in general, even the progressive type, then I think that you would enjoy this release. I'd say any metal fan could like this record. It's perfectly orchestrated and the music is filled with melodic riffs galore. The vocal department works here, not discounting Chuck's efforts with Death at all, though. He made the right choice in selecting Tim Aymar to fill in in this department. Everything just works here. No complaints and a perfect record to chill to and enjoy.

Orbitball




CD 1 - The Fragile Art Of Existence:
1. Consumed   7:25
2. Breaking The Broken   5:41
3. Expect The Unexpected   7:17
4. What If...?   4:30
5. When The Link Becomes Missing   5:16
6. Believe   6:09
7. Cut Down   4:50
8. The Fragile Art Of Existence   9:38

CD 2:
1. Consumed (1999 Demo)   6:40
2. When The Link Becomes Missing (1999 Demo)   5:20
3. The Fragile Art Of Existence (1999 Demo)   9:30
4. Breaking The Broken (1999 Demo)   5:44
5. Breaking The Broken (1999 Demo W/ Chuck Schuldiner On Vocals)   5:45
6. Believe (1997 Demo)   6:16
7. What If...? (1997 Demo)   4:27
8. Cut Down (1997 Demo)   5:01
9. Tune Of Evil (Chuck Schuldiner Comedy Demo)   3:15




Vocals - Tim Aymar
Guitar - Chuck Schuldiner, Shannon Hamm
Bass - Scott Clendenin (tracks: 2-6 to 2-8), Steve DiGiorgio
Drums - Chris Williams (tracks: 2-6 to 2-8), Richard Christy




https://www.youtube.com/watch?v=9pVPObIUh1U



SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!

DETALE TORRENTA: [ Pokaż/Ukryj ]


Komentarze
Aby móc komentować musisz się zalogować