|
|
|
Osiągnięto dzienny limit pobrań.
Aby kontynuować, potwierdź, że nie jesteś botem.
Po poprawnej weryfikacji pobieranie rozpocznie się automatycznie,
a to okno możesz zamknąć.
PAT MARTINO TRIO - LOTOS JAZZ FESTIVAL [BIELSKA ZADYMKA JAZZOWA 2014] [HDTV 1080] [FALLEN ANGEL] |
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Jest to gitarzysta, za którym stoi długa i poruszająca historia, gdyż w 1980 roku przeszedł ciężką operację usunięcia tętniaka mózgu, w wyniku której całkowicie stracił pamięć. Dzięki rodzinie i przyjaciołom pamięć częściowo wróciła, ale niestety nie w muzycznym obszarze. Po kilku latach braku zainteresowania muzyką, znów zaczął ćwiczyć grę na gitarze i w 1987 roku nagrał płytę „The Return”. Od tej pory zaczął podbijać serca publiczności. Występ gitarzysty zapowiedział oczywiście Jan 'Ptaszyn’ Wróblewski, który m.in. przybliżył publiczności różnice między trio fortepianowym a trio organowym, które to miało się zaprezentować. Dodał też, że muzyka, jaką reprezentuje Pat Martino niestety odchodzi powoli w zapomnienie, dlatego trzeba korzystać z tej niepowtarzalnej okazji i wsłuchać się w nią podczas koncertu. Ptaszyn stwierdził także, że jeśli muzyka ta ma zniknąć z tego świata, to lepiej, żeby i jego zabrakło, gdyż nie chce doczekać takich dni.
Po takim wstępie, na scenie ukazała się postać siwego gitarzysty wraz z jego towarzyszami. Pat Bianchi usiadł przy organach Hammond B3, przy perkusji natomiast usadowił się Carmen Intorre. Koncert ten należał do tych spokojniejszych, które powoli wciągają i pozwalają odpłynąć zatapiając się w muzyce. Zewsząd otulały nas głębokie, zdecydowane dźwięki gitary, tak charakterystyczne dla Pata Martino. Były to ciepłe brzmienia, często spokojne i nastrojowe, choć nie brakło też bardziej żywiołowych popisów. Muzyk grał z elegancją, był w bardzo dobrej kondycji, co potwierdzała dokładność, szybkość i płynność jego gry. Gitarzysta zaprezentował głównie standardy, mniej natomiast było jego kompozycji. Nie było to dużym zaskoczeniem, gdyż Pat Martino często szuka w starych, znanych utworach czegoś nowego i aranżuje je na swój sposób. Doskonałym tego przykładem był zagrany na bis utwór „Sunny”, który napisał Bobby Hebb. Była to bardzo świeża, interesująca i przyjemna aranżacja. Poza tym usłyszeliśmy także „Impressions” Johna Coltrane’a, „Seven Come Eleven” Charlie Christiana i Benny Goodmana i wiele, wiele innych standardów. Pozostali muzycy doskonale wpisywali się w styl gry lidera. Zwłaszcza Pat Bianchi wiele razy miał okazję, by się wykazać. Grał z ogromnym zaangażowaniem, chwilami nawet jakby w ekstazie. Pokazał dużo ciekawych, melodyjnych solówek, a całość jego gry doskonale korespondowała z grą gitarzysty. Trzeba przyznać, że Pat Martino to weteran gitary jazzowej, który jak nikt inny potrafi poprowadzić trio organowe, co nie jest łatwą sztuką.
To był dobry koncert.
1. Catch
2. Full House
3. Inside Out
4. Lean Years
5. Blue In Green
6. All Blues
7. Mac Tough
8. Sunny
Pat Martino - guit
Pat Bianchi - Hammond B3
Carmen Intorre - dr
https://www.youtube.com/watch?v=VmUnTXCRoI8
SEED 15:00-22:00.
POLECAM!!!
[ Pokaż/Ukryj ]
Podgląd zawartości dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
|
|
|
Podobne pliki |
|
|
|
Nie znaleziono podobnych tytułów!
|
|
Komentarze |
| Aby móc komentować musisz się zalogować
|
|
|