|
|
|
Osiągnięto dzienny limit pobrań.
Aby kontynuować, potwierdź, że nie jesteś botem.
Po poprawnej weryfikacji pobieranie rozpocznie się automatycznie,
a to okno możesz zamknąć.
NO-MAN - SCHOOLYARD GHOSTS (2008/2014 DELUXE EDITION) [MP3@320] [FALLEN ANGEL] |
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI.
Osiem wspaniałych utworów, doskonale skrojonych pod ciepły, natchniony głos Bownessa i wypełnionych nieskończenie piękną muzyką.
Wykonanych w prawdziwie mistrzowski sposób.
FA
No-Man zawsze wymagał ponadprzeciętnego skupienia podczas słuchania. Cóż… Łatwa muzyka to to nie jest. Zanim zacznie się słuchać takiej płyty jak „Returning Jesus”, czy „Schoolyard Ghost” trzeba się pieczołowicie przygotować. Przynajmniej na ten pierwszy raz. Zadecydowałem więc poczekać do późnego wieczora, zgasić wszystkie światła i kompletnie odciąć od świata. Tak samo zrobiłem z „Together We’re Stranger” i „Returning Jesus” - efekt był piorunujący…
„All sweet things will come again…”
Tym razem również błyska od samiuśkiego początku i wszystkie „słodkie rzeczy pojawiają się znów”. Na początku otwierającego album „All Sweet Things” jeszcze nie wiadomo o co dokładnie chłopakom chodzi, ale z każdą minutą robi się coraz wspanialej. A od trzeciej po prostu wysiadam! Dawno nie słyszałem tak pięknej melodii. Wrażliwe serca mogą się już tutaj wzruszyć, a przecież to dopiero początek… Później czas na „Beautiful Songs You Should Know”, czyli No-Man z domieszką Porcupine Tree (gitarka akustyczna) i tegorocznego Nosounda (skojarzenie spowodowane skrzypcami Marianne De Chastelaine). Dość prosty, ale przeuroczy utwór, wręcz idealny do grania dziewczynie
Zaś „Pigeon Drummer” to coś, na co No-Man nigdy wcześniej się nie zdecydował. Ba! Wilson chyba w całej swej karierze nigdy nie odważył się nagrać czegoś takiego. Z początku niby taki spokojny, nostalgiczny utworek, a tu nagle Pat Mastolletto i Bowness za mellotronem strzelają z tak grubej rury, aż chcę się krzyknąć „STOP!”. Na szczęście momenty te są przeplatane. Ale to tylko przerwy w torturach. No i te dzwony - geniusz! Jeden z najlepszych utworów, jakie Wilson popełnił przez ostatnie kilka lat!
A teraz pora na magnum opus albumu, czyli „Truenorth”, łączące w sobie klimat „Together We’re Stranger” i hipnotyczne zdolności „Angel Gets Caught In The Beauty Trap” z „Flowermouth”. Cieszy mnie bardzo, że Tim i Steven zdecydowali się żeby nagrać to dzieło wraz z London Session Orchestra i Theo Travisa. Żadne syntezatory i sample, choćby nie wiem jak brzmiące, nigdy nie oddadzą efektu i wrażenia dostarczanego przez prawdziwą orkiestrę. A kiedy przychodzi jej grać coś takiego to musi wyjść z tego wspaniały utwór. No ale nie tylko w tym tkwi wspaniałość „Truenorth”. To naprawdę przejmujący i podniosły utwór o niesamowitym uroku i klimacie.
Czas na drugi po „All Sweet Things” najsłodszy utwór na płycie – „Wherever There Is Light”. Bardzo luźno kojarzy mi się z „All That You Are”, ale tylko przez gitarę. Drugi raz na krążku mamy okazję skosztować pięknych dźwięków wydawanych przez flet Theo Travisa. Taka chwila wytchnienia i być może wzruszenia dla niektórych…
A teraz słów kilka o „Song Of The Surf”, jednej z najcudniejszych perełek „Schoolyard Ghosts”. Może to przez moją wrodzoną miłość do morza, ale „Song Of The Surf” najmocniej chwyta mnie za serce. I być może to tylko autosugestia, ale te slidy gitar i mellotrony naprawdę przywodzą mi na myśl morskie fale… Dodaj do tego wzruszający tekst i otrzymasz jeden z najwspanialszych utworów, jakie zarejestrował No-Man… A potem jeszcze „pada pada śnieg”… Tak na dobicie leżącego
„All you want to do is cry…”
Następnie przyzwoite „Streaming” i na koniec jedyna wpadka na płycie – „Mixtaped”. Może sprawdziłoby się jako wyciszająca coda, gdyby było o kilka minut krótsze. A tak wyszedł z tego usypiający utwór, który dopiero po naprawdę głębokim wsłuchaniu może coś sobą zaprezentować. Na pewno pamiętacie „Moonchild” Karmazynowego Króla… Z jednej strony tam po cichu dzieje się tyle, z drugiej… No właśnie! Tak samo jest z „Mixtaped”. Ciężko jednoznacznie ocenić.
Cały album przepełniony jest nostalgią, tęsknotą, refleksją – nic nowego. Muzycznie ciężko określić podobieństwo do jakiegokolwiek wcześniejszego albumu No-Man. Znajdzie się tu trochę „Returning Jesus”, więcej „Together We’re Stranger”, szczypta „Flowermouth” plus więcej niż zwykle gitar. Żadnego prog-disco jak na „Loveblows & Lovecries”, żadnych transów, tylko wzruszająca, cichutka, niemalże milcząca czasami muzyka w najlepszym wydaniu. Na pewno wiele osób zaśnie, niektórzy wyłączą po kilku utworach, zmęczą się, ale wątpię by nowe dzieło No-Mana nie zapadło w czyjąś pamięć.
Koncepcją spajającą „Schoolyard Ghosts” są wspomnienia z lat szkolnych. Zaczyna się w naszym społeczeństwie powoli rodzić pytanie - „czy ten temat będzie istniał za kilka lat?”. Czyli Wilson wciąż jest na czasie! Przecież żyjemy w dobie naszych-klas, facebooków i tym podobnych tworów, które diametralnie zmieniają nasz stosunek do wspomnień, przyjaciół z dawnych lat, w dodatku pozbawiają tego niedopowiedzenia i magii zaskakujących spotkań po latach. Jakie podejście będą miały przyszłe pokolenia do tych wspomnień? Czas pokaże.
Nie będę ukrywał – No-Mana cenię ponad wszystko, co tworzy Wilson i odkąd pierwszy raz usłyszałem te dźwięki, darzę je sympatią większą niż te wszystkie Jeżozwierze i Czarnepola. Jednak mimo entuzjazmu miałem wielkie obawy, że zawiodę się. „Returning Jesus” to była niezwykle wysoko postawiona poprzeczka – „Together We’re Stranger” dorównało jej. Czy „Duchy” doskoczyły tak wysoko jak dwie jej poprzedniczki - trudno mi jeszcze stwierdzić. Mogę jedynie powiedzieć, że…
'Schoolyard Ghosts' to po prostu piękne piosenki, które powinieneś/powinnaś znać.
I tyle. Magiczny album!
Roman Walczak
Jak wiemy pan Steven Wilson należy do tych artystów którzy nie próżnują, angażując się w wiele ciekawych zjawisk muzycznych, do jednych z nich należy właśnie NO MAN.
Projekt ten współtworzy ze wspaniałym muzykiem obdarzonym ciekawej barwy głosem Timem Bownessem. Do współpracy obaj panowie zaprosili grono znamienitych gości nie będę wymieniać aby kogoś nie pominąć. Płyta Schoolyard Ghosts jest kolejną udaną propozycją tego duetu po nad wyraz wspaniałych poprzednich albumach Together We’re Stranger (2003) i Returning Jesus (2001).
Już pierwszy utwór – All Sweet Things zachwyca nas swą rzekłbym anielskością.
Jest nastrojowo i lirycznie, w tym kawałku atmosfera kojarzy mi się nieco z Dead Can Dance. Drugi utwór – Beautiful Songs You Should Know jest równie nastrojowy z delikatnymi akordami gitar akustcznych i przepięknymi wejsciami wiolonczeli. Wokal Tima Bownessa kojarzy mi się z głosem Davida Sylvana, z tym że barwa głosu Sylwana jest bardziej matowa, jego wokal nie ma tyle ciepła co wokale Tima Bownessa. Po lirycznych dwóch pierwszych utworach następuje Pigeon Drummer, spada na nas jak grom pioruna burzącego spokój i harmonię pięknego dnia i to chyba najlepsze określenie. Nagromadzenie crimsonowej energii dała upust, wielka w tym zasługa Pata Mastelotto który zagrał gościnnie w tym utworze. I kolejny utwór – Truenorth. Nastąpił spokój po burzy, znowu się rozpogodziło, w nozdrzach czuję świeżość powietrza, znów świeci słońce, słońce które zmienia swą barwę i zbliża się do horyzontu. Słyszymy dźwięki fletu i senny głos Tima Bownessa, słońce zaraz zajdzie za horyzontem i zaśniemy spokojnym snem i będziemy śnić. To najpiękniejszy zachód słońca jaki słyszałem w dodatku dosyć długi bo trwa 12 i pół minuty.
Następny utwór – Wherever There Is Light – śpimy, śni nam się piękny sen, i przez kolejne utwory Song Of the Surf i Streaming snują się spokojnie senne obrazy w naszej głowie i właściwie chciało by się nie obudzić po tych przeuroczych dźwiękach. I dośniliśmy do ostatniego utworu na płycie – Mixtaped, przebudzenie nie jest wcale tak drastyczne, bez przeraźliwego dźwięku wstrętnego budzika, taki leniwy niedzielny poranek. Jak zawsze pchają mi się do głowy jakieś skojarzenia, w tym utworze jest trochę klimatu z okolic Spirit of Eden -Talk Talk.
Reasumujac: płyta wypełniona przestrzenią i na wskroś liryczna, ulotna, uspokaja nasze zszargane do granic wytrzymałości komórki nerwowe, hipnotyzuje, czaruje ,wycisza.
Tylko okładka jakaś niewyraźna jakby z reklamy rutinoskorbin, ale oddaje klimat zadumy, melancholii i chyba o to chodzi.
Muzyka No Man może być stosowana jako swoisty lek na wiele dolegliwości, swoista tabletka muzyczna na stres, bezsenność, nadciśnienie…Nie stosować w stanach depresyjnych.
Ocena ?
Stawiam 8, dwa punkty ujmuję za okładkę.
Marek Toma
The art of nostalgic melancholia as practiced by BOWNESS and WILSON.
Looking back at childhood is a common thread in the creative arts: from music to art to literature, there's a fascination with what we've left behind on becoming adults. 'Schoolyard Ghosts' is a compelling addition to this genre.
It's fascinating to compare BOWNESS' lyrics to those of WILSON, his collaborator in NO-MAN, on PORCUPINE TREE's album 'Fear of a Blank Planet'. Here we reflect on 'loving arms and cowboy guns/mothers holding wayward sons', and are told to 'take a taxi through the snow/tell them you love them/Don't let go'. On 'Fear of a Blank Planet', however, parents are held up to ridicule: 'My mother is a bitch/My father gave up ever trying to talk to me', and 'When my mother and father/gave me their problems/I accepted them all'. Here 'kids shout in summer rain', while there '[kids are] stoned in the mall again'. Thus BOWNESS offers a less nihilistic and more positive view of childhood than does WILSON. In fact, the pills WILSON bemoans on PORCUPINE TREE's recent release are in BOWNESS' world reserved for adults: 'The schoolyard ghosts, the playtime fears/You take your pills, they disappear.'
However, what resonates with the listener to this NO-MAN album is, as with all their albums, the atmosphere. Be it a discordant bell in 'Pigeon Drummer' or a simple upward tone by tone progression in 'All Sweet Things', the placement of sound - the mix, the arrangements - is all-important. Stripped of their adornment, these are simple BOWNESS ballads. However, the essence of NO-MAN is STEVEN WILSON's arrangements, evoking an atmosphere of contemplation, of reflection and nostalgia, a bitter-sweet looking back to a past fondly remembered but full of mistakes and regret.
That said, these compositions and arrangements are a step back from the sensational 'Together We're Stranger', NO-MAN's previous album. At their best (Flowermouth, Together We're Stranger) NO-MAN produce some of the most heart-achingly beautiful music on the planet. This album - by design, I'm certain - draws back from the delicious electronic ambience of those albums, using instead strings, acoustic guitars, flutes, and a variety of other analogue instruments. The effect is less blissfully dreamy and more organic, but perhaps a little less satisfying.
There are oddly contrary moments here: the strange samples in the opening track that cut across the atmosphere of perhaps the album's outstanding track (and the way the track comes to an abrupt end a la DREAM THEATER's 'Pull Me Under' , and PAT MASTOLETTO's savage drums on 'Pigeon Drummer' are but two examples. But there are moments of pure NO-MAN exaltation: part 3 of the epic 'Truenorth' is float-away glorious, as is the culmination of 'All Sweet Things'. 'Wherever There is Light' offers an achingly beautiful insight into Jane, a woman on the outside looking in: 'wherever there is light/she follows.' I cannot stop myself crying as the mellotron and flute combine to create such sadness. The theme is continued in 'Song of the Surf', WILSON's trademark desolate aural landscapes dovetailing with BOWNESS' bleak lyrics. No man does it as good as this. The album concludes with the ultimate look back: 'You'd kill for that feeling once again'.
The bonus material is excellent: a DVD with a surround sound version of the album and videos of three songs, and a bonus CD with alternate takes of some of the tracks.
Though without the full progressive feel of their previous album, this record's shimmering beauty is yet another landmark, perhaps the most satisfying nostalgia trip since BOARDS OF CANADA's 'Music Has the Right to Children'. Connoisseurs of beauty and ambience (of the sort latter-day TALK TALK offered) ought to acquire this, and much of NO-MAN's back catalogue, forthwith.
russellk
CD 1:
1. All Sweet Things (6.47)
2. Beautiful Songs You Should Know (4.26)
3. Pigeon Drummer (6.18)
4. Truenorth (12.48)
5. Wherever There Is Light (4.21)
6. Song Of the Surf (6.12)
7. Streaming (3.32)
8. Mixtaped (8.36)
CD 2- Bonus disc from 2014 double CD Deluxe edition:
1. Another Winter (Demo) (2:33)
2. The City Sounds (Demo) (2:44)
3. Ominous Dancefloor (Demo) (4:15)
4. The Place Where You'd Hide (Demo) (3:39)
5. Truenorth Part 1 (Strings) (1:48)
6. Truenorth Part 2 (Alternate) (3:37)
7. Beautiful Songs You Should Know (Alternate) (4:06)
8. Pigeon Beater (3:03)
9. Lucky You Lucky Me (4:51)
10. Song Of The Surf (Duet) (3:48)
11. Counting (4:24)
12. Death Was California (3:09)
Tim Bowness - vocals, Mellotron, piano, chime guitars, vocal loops, musical box
Steven Wilson - acoustic & electric guitars, bass, piano, electric piano, harmonium, organ, glockenspiel, harp, percussion, drum programming, musical box, harmony vocals
With:
Bruce Kaphan - pedal steel guitar (5,7)
Marianne De Chastelaine - cello (2)
Theo Travis - flute (4,5,8), soprano sax (4)
Fabrice Lefebvre - yangqin (4)
Colin Edwin - fretless acoustic bass (2)
Pete Morgan - bass (7)
Pat Mastelotto - drums, percussion (3,6)
Gavin Harrison - drums (8)
Rick Edwards - percussion (2)
Andy Booker - electronic percussion (4), drum loop (7)
Peter Chilvers - samples (1)
London Session Orchestra - strings (4)
Dave Stewart - string arrangements
https://www.youtube.com/watch?v=-UUyN9pKKvg
SEED 14:30-23:00.
POLECAM!!!
[ Pokaż/Ukryj ]
Podgląd zawartości dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
|
|
|
Komentarze |
| Aby móc komentować musisz się zalogować
|
|
|