|
|
|
Osiągnięto dzienny limit pobrań.
Aby kontynuować, potwierdź, że nie jesteś botem.
Po poprawnej weryfikacji pobieranie rozpocznie się automatycznie,
a to okno możesz zamknąć.
FIRE! - THE HANDS (2028) [MP3@320] [FALLEN ANGEL] |
...SIŁA I PIĘKNO MUZYKI TKWIĄ W JEJ RÓŻNORODNOŚCI...
Rok 2018 na razie nie zapowiada się ciekawie pod względem płytowych premier, lecz przyniósł już jedno bardzo interesujące wydawnictwo. Jest nim wydany niemal równo miesiąc temu album "The Hands" szwedzkiego tria Fire!. Zespół powstał blisko dekadę temu z inicjatywy saksofonisty Matsa Gustafssona - jednego z najbardziej zapracowanych muzyków w branży, zaangażowanego w dziesiątki projektów i współpracującego z niezliczonymi artystami, głównie ze świata jazzu, choć czasem też rocka (wspomagał chociażby Sonic Youth). Od samego początku towarzyszy mu sekcja rytmiczna składająca się z basisty Johana Berthlinga i perkusisty Andreasa Werliina. Trio wydało dotąd sześć albumów studyjnych (wliczając najnowszy), a także trzy kolejne pod szyldem Fire! Orchestra, na których towarzyszy mu mocno rozbudowany skład. Stylistycznie zespół porusza się w rejonach fusion, jazz rocka i free jazzu z domieszką noise'u, psychodelii i elementów krautrocka - wymieszanych w różnych proporcach, w zależności od albumu.
Na "The Hands" muzycy postawili przede wszystkim na brudne, surowe brzmienie. Ciężka gra sekcji rytmicznej, z przesterowanym basem, budzi skojarzenia ze stoner metalem, a towarzyszą jej przeszywające, ostre dźwięki różnych saksofonów (tenorowego, barytonowego i basowego), wyraźnie zahaczające o estetykę free (tu i ówdzie brzmienie dopełniane jest jeszcze elektronicznymi szumami). Jak rewelacyjny dało to efekt, można przekonać się już w otwierającym album utworze tytułowym, napędzanym energetyczną grą perkusisty, z porywającym basowym riffem i drapieżnymi, lecz całkiem melodyjnymi solówkami saksofonu. Albo w "To Shave the Leaves. In Red. In Black.", w którym zespół dla odmiany maksymalnie zwalnia tempo - sekcja gra niemal doommetalowo, co świetnie współgra z posępnymi partiami saksofonu. Transowa monotonia i ciężki klimat tego utworu zwalają z nóg. Bardzo fajnie wypadają też pozostałe utwory łączące stonerowy czad sekcji rytmicznej z freejazzowymi odlotami saksofonu, czyli "When Her Lips Collapsed" i "Up and Down". Są tu także utwory o odmiennym charakterze - "Washing Your Heart in Filth", oparty na egzotycznie brzmiących perkusjonaliach, oraz "Touches Me With the Tips of Wonder" i "I Guard Her to Rest. Declaring Silence.", zagrane bardziej subtelne, niemalże akustycznie (nie licząc cichego elektronicznego skwierczenia). Całość trwa niespełna 37 minut, więc nie sposób odczuć znużenia - zwłaszcza, że cały czas dzieją się tu same ciekawe rzeczy.
"The Hands" udowadnia, że fuzja jazzu i rocka w XXI wieku wciąż może brzmieć świeżo i ekscytująco. Fantastyczny album. Polecam wszystkim, którzy nie boją się nowych muzycznych doznań.
Paweł Pałasz
Krótkie spięcie.
Słuchanie muzyki tria Fire! nie powinno nastręczać trudności. Obarczać ich styl określeniem „trudny” jest dla mnie czymś niezrozumiałym. Owszem możemy powiedzieć, że jest to muzyka ciężka, miejscami agresywna, oparta na free jazzie oraz ukierunkowana na improwizację. Tylko, że to wciąż za mało, aby zamknąć w słowach twórczość Matsa Gustafssona, Johana Berthlinga i Andreasa Werliina. Dorzucić należy jeszcze słowa bezkompromisowa oraz odważna. W ich odwadze wychodzenia poza ramy gatunku jazzu upatrywałbym magnetycznej siły. Poprzednia płyta „She Sleeps, She Sleeps” była w głównej mierze powolna. Sekcja rytmiczna zwolniła tempo, a saksofon wygrywał żałobne partie. „The Hands” wnosi korektę do polityki zespołu.
Pierwsze i nieodparte skojarzenie jakie nasuwa się po przesłuchaniu utworu pierwszego to Black Sabbath. Ten sam rodzaj nisko osadzonego brzmienia, nieokiełznanej energii oraz kompletnego zaniku delikatności. Rozwydrzony z pozoru styl grania, w gruncie rzeczy pokazuje mistrzostwo tria. Zwrócę uwagę na żelazną konsekwencję sekcji rytmicznej. Mocne, siłowe granie idealnie stworzone do wyciskania potu ze słuchacza. Na to nakładają się improwizatorskie popisy Gustafssona, przeszywające wstawki, przesterowany bas czy w końcu melodyjne momenty. Surowa i oszczędna forma „When Her Lips Collapsed” odwołuje się do pierwotnych instynktów. Miarowy rytm sekcji rytmicznej zaczerpnięty z muzyki rockowej stoi w opozycji do popisów saksofonu. Mocne, rzężące frazy dają upust istnej furii.
Jako, że stanów pośrednich ten album nie posiada, więc albo mamy doładowanie turbo albo ostudzenie emocji. Właśnie w tym tonie wygrany został „Touches Me With The Tips Of Wonder”. Porozciągane frazy saksofonu, w tle ciekawe perkusyjne przejścia i pomruki basu. Traktowani tu jesteśmy łagodniej niż na początku bardziej poduszką niż młotkiem. Naturalną kulminacją jest najdłuższy na płycie „To Shave The Leaves. In Red. In Black.”. Na upartego można się tu dosłuchać wpływów metalu. Pełny dostojeństwa, kroczącego tempa, ale ze świdrującymi partiami saksofonu. Trochę jakby niemiecki warsztat samochodowy był zarządzany przez hiszpańskiego lekkoducha. Tylko, że to wszystko jest skandynawskie do bólu. Słyszalna jest nuta smutku.
„Washing Your Heart In Filth” wprowadza kilka istotnych modyfikacji z mojego punktu widzenia. Otóż tu uwagę skupia głównie gra Andreasa Werliina. Skomplikowane rytmy, które wprowadzają więcej porywczości i destabilizacji. Jest to o tyle ciekawe, że do tej pory perkusja raczej tworzyła żelazną ramę, a teraz wciela się w rolę prowodyra. Gustafsson stara się dogonić kolegę, a do tego dochodzi jeszcze zrywny styl gry Johana Berthlinga. Drugą ważną zmianą jest „I Guard Her To Rest. Declaring Silence.”. Opleciony dymem z papierosa jazz grany na kontrabasie z wydelikaconą frazą dęciaka. Rzadko spotkać można tak grające Fire! Poważny ton, wyważone granie oraz brak improwizacyjnego szaleństwa. Znakomite zwieńczenie dość krótkiej płyty (niecałe 37 minut). Wszystko to tworzy kolejny, udany album tria. Jednak w przypadku „The Hands” dostrzegam większą pracę twórczą, niż na poprzednich płytach. Widać to po tytułach utworów, umiejętnie zastosowanej elektronice (początki i końce niektórych kawałków) oraz po wypracowanych, rytmicznych wzorach Berthlinga. Doskonałe.
Jarek Szczęsny
For 20 years Rune Grammofon have made a habit of releasing music that is beyond easy classification, in later years typified by Swedish trio Fire!, consisting of Mats Gustafsson, Johan Berthling and Andreas Werliin. All three are highly accomplished musicians, but Fire! music is not "difficult" in the sense that jazz and especially free jazz is often perceived. Very much a tight knit unit with three equal players, Fire! has been likened to powerful guitar led trios such as Cream and The Jimi Hendrix Experience, but with Berthling´s heavy, doom laden basslines being such a typical identifier, we can´t help but thinking of Black Sabbath´s debut album when it comes to hypnotic impact.
The Hands is the trio´s sixth album and once again displays a totally uncompromising and intriguing mix of (mostly) heavy, dark and intensely burning music whether one decide on calling it jazz or rock. The album closes on a quiet and reflective note with the appropriately titled "I Guard Her To Rest. Declaring Silence".
And we say it´s easily their best so far.
1. The Hands 04:39
2. When Her Lips Collapsed 04:52
3. Touches Me with the Tips of Wonder 03:31
4. Washing Your Heart in Filth 04:54
5. Up. And Down. 04:44
6. To Shave the Leaves. In Red. In Black 09:10
7. I Guard Her to Rest. Declaring Silence. 04:50
Tenor Saxophone, Baritone Saxophone, Bass Saxophone, Electronics [Live] - Mats Gustafsson
Drums, Percussion, Effects [Feedback] - Andreas Werliin
Electric Bass, Double Bass - Johan Berthling
https://www.youtube.com/watch?v=jr9U9PtLjCY
SEED 15:00-22:00.
POLECAM!!!
[ Pokaż/Ukryj ]
Podgląd zawartości dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.
|
|
|
Komentarze |
| Aby móc komentować musisz się zalogować
|
|
|